Koszty ekonomiczne!
Często podejrzewa się, że eutanazja — pod
płaszczykiem humanitaryzmu — ma raczej służyć odciążeniu społeczeństwa
utrzymaniem ludzi zbędnych i niepełnowartościowych; podejrzeniom tym
sprzyja choćby niedawna praktyka Niemiec hitlerowskich. Ważenie na
jednej szali kosztów ekonomicznych, na drugiej— wartości ludzkiego życia
wydaje się głęboko niehumanitarne. Co robić jednak, skoro w miarę
doskonalenia nauk medycznych lawinowo rosną koszty ratowania życia i
leczenia przy użyciu skomplikowanych aparatur, których upowszechnienie
wydaje się niewyobrażalne. Słyszy się opinie, że nakłady na służbę
zdrowia będą wobec tego zawsze niewystarczające, nawet w najbogatszych
krajach najhojniej tę służbę finansujących. Coraz więc trudniej uniknąć
niewygodnego moralnie dylematu — komu udostępnić drogocenne urządzenia,
komu ich odmówić, jakimi kryteriami przy tym się posługiwać 9.
Upowszechniająca się praktyka przeszczepów organów wyjętych z ludzkich
organizmów stwarza nowe trudne wybory — komu odmówić podłączenia do
urządzeń przedłużających życie, by z jego ciała zaczerpnąć organ
potrzebny do ratowania innego (ważniejszego?) człowieka.
Rzecz nie tylko w tym, że śmierć jednego człowieka staje się korzystna
dla innego, wobec czego pojawia się pokusa, by tę śmierć przyspieszyć
czy wręcz spowodować. Wstrząsający moralnie wydaje się też fakt, że
ciała człowieka używa się jako użytecznej rzeczy, że życie przestaje
więc być czasem wartością stając się instrumentem.